wtorek, 26 października 2010

knajpiana alternatywa


A to już wtorek, szkoda że bez WWO...
Minusem grania w piłkę w okolicach ronda Ofiar Katynia jest nie tylko konieczność przedzierania się przez korki i remonty, ale brak popiłkowego piwka (a piwko po piłce smakuje najlepiej).

Klub Imbir, prócz taniego i dobrego piwa Głowa Smoka (do dostania też w "Pierwszym Lokalu na Stolarskiej po lewej stronie idąc od małego rynku", mistrzowie nazewnictwa po prostu) oferuje miłą do posłuchania muzykę.
Głośność odpowiednia do piwnych rozmów, a często lecą różne perełki - dawno nie pytałem Winampopuszczacza (bo do DJa to długa droga) "co to leci?"... A tu między innymi Polska alternatywa.
Super Girl & Romantic Boys - SPOKÓJ

Prezentuję specjalnie dla Sajmona co mi panią Brodkę podesłał. Posłuchaj czegoś z tego:

The Cuts - Pokój na jedną noc

Biff - Sweety. Chyba najmocniejszy kawałek zespołu Ani Brachaczek i Hrabiego Fochmanna, ciekawe aranżacje, zakręcone teksty no i niebanalny wokal.
Wizyta w "Dotyku" zaowocowała (prócz lekkiego kaca następnego ranka) nowym kawałkiem do odnalezienia. Niestety zamiast spytać w barze o tytuł zapisałem tylko urywki słów, niestety chyba niewyraźnie słyszałem i teraz szukanie wietru w polu...
Może zna ktoś kawałek, przypomina Rachid Taha - Barra Barra, melorecytacja gdzie padają słowa brzmiące jak "Johnny Crackaroo" (niestety wujek google nie znalazł tego więc musi być to inne słowo).

15 listopada wchodzi nowa ustawa "antypalaczowa" - w małych pubach (poniżej 100m^2 czyli większości Krakowskich podziemi) nie będzie można zapalić.
Powiem tylko: będzie ciekawie. Narazie widzę burzę komentarzy gdzie ścierają się frakcje zwolenników i przeciwników owej ustawy. Oby nie przerodziła się w jakąś ustawkę na ubitej ziemi.
Jedni mówią o tym że padną kluby, bo nikt nie będzie przychodził, bo nie można zapalić.
Drudzy mówią że właśnie przyjdą bo nie będzie capić fajkami, poza tym gdzie indziej zakaz wszedł i jakoś nie padły knajpy.
Jednych wkurza to że prawo wchodzi z buciorami i zabiera im wolność, poza tym papierosy są legalne.
Drugich wkurza smród fajek, i to że palacze trują nie tylko siebie, ale i otoczenie.
Mnie zastanawia tylko czemu właściciel knajpy nie może zrobić "klubu palaczy" gdzie ludzie sami dobrowolnie by przychodzili sobie pokopcić i powdychać dym (oczywiście pracownicy knajpy to tylko palacze).
Niech dwie strony się kłócą, najciekawiej będzie sobie obserwować jak się sytuacja rozwinie. Pewnie najpierw będzie walka, bunt, biadolenie, potem trochę kar i w końcu się wszyscy przyzwyczają.
Albo drugie rozwiązanie: wszyscy sprawę oleją, kontroli będzie parę (bo komu by się chciało robić kontrolę w nocy), "rozejdzie się po kościach" i będzie tak jak jest.

Pisząc o antypalaczowej ustawie głupio nie wspomnieć o antydopalaczowej akcji. Rozumiem: dopalacze są "be", dzieciaki się trują, ale operacja ANTYdopalaczowa jakoś mi nie odpowiada. Nawet jeśli wprowadzać zakaz to nie w taki sposób (który stoi na granicy prawa, bo zwykle najpierw się ustala sprzedaż jakiego towaru jest nielegalny a potem robi naloty). Jeśli już sprzedawcy kombinują tak, ze sprzedają coś o działaniu narkotycznym jako "coś do kolekcjonowania" (swoją droga niezły pomysł) to jeśli ktoś to chce jeść/palić to czemu karać sprzedawcę i producenta (nawet jeśli wiedzą oni co robią z ich towarem klienci)? Choć trudno do mnie przemawia zakazywanie sprzedaży tego typu wyrobów skoro też jestem zwolennikiem legalizacji konopii.
A wszystko i tak sprowadza się to do tego że akcyzy na te towary nie ma i państwo na tym by nie zarabiało więc lepiej zostać przy najzdrowszych papierosach i leczniczym alkoholu :P

Do notatnika wielbicieli "zupek z kubka": jednak zupka w proszku może się zepsuć. Data ważności z 2008 roku na zupce "made for Carrefur" oznacza, że teraz zupka nie jest zjadliwa (wiadomo - chemia to chemia, ale teraz w zupce tworzą się kluchy i zapach nie przypomina czegokolwiek).
Zupki Knorra rok po dacie ważności da się zjeść.

1 komentarz:

  1. Jeśli chodzi o palenie to ja jestem za pełnym zakazem w miejscach publicznych. Co do pubów, kiedyś byłem za zakazem, ale obecnie nie wierzę że nie byłoby popytu na w pełni nie palące miejsca (jak i w pełni palące). Właściciel mógłby decydować czy chce czy nie.

    A z dopalaczami to jest tak, że każdy ma prawo truć się. Jak ktoś chce niech wciąga kreta ;) ale umówmy się, jak wiadomo że coś służy do konsumpcji, palenia etc. to niech producent uczciwie napisze to na opakowaniu. Oszukiwanie siebie samego i innych takim kolekcjonowaniem jest trochę żałosne i od razu nasuwa myśli, że pewnie producenci i sprzedawcy chcą coś ukryć i czegoś się boją. Ale w sumie to takie "polski", to całe kombinowanie i omijanie prawa.

    OdpowiedzUsuń