poniedziałek, 27 września 2010

Zatopienie "Viribus Unitis"

Od Po piwie
Żywot pancernika "Wspólna sprawa", dumy austro-węgierskiej floty od postawienia stopki, aż po nieco absurdalny kres, okazuje się wdzięcznym punktem odniesienia gdy mowa o schyłku i rozpadzie cesarstwa Habsburgów.
Typowo hobbystyczne wydawnictwo z charakterystycznymi dla takowych, amatorską korektą i składem (bądź ich brakiem), czyta się jednak znakomicie a przebrnięcie przez 60 stron nie zajmie nawet godziny. W zamian pod pretekstem opowieści o zatopieniu tytułowego drednota otrzymujemy skrótową historię floty jego cesarskiej mości, a także szkic z animozji narodowych w obrębie naszego (dla Galicjan) cesarstwa.
Wątek przewodni książki to już z kolei akcja w czystej formie, czyli relacja prekursorskiej (1918r.), akcji włoskich komandosów.
Dwóch oficerów Raffaele Paolucci i Raffaele Rossetti miało dokonać wyczynu niezwykłego - począwszy od kwestii wysiłku fizycznego, przez wykorzystanie rozwiązań technologicznych, aż po koncepcję prowadzenia działań zbrojnych.
Pierwszy z nich, lekarz okrętowy, pomysłodawca przedsięwzięcia a według wielu najlepszy pływak we włoskiej armii, pochłonięty był ideą przeniknięcia do bazy wroga drogą morską wpław, pokonując wymyślne portowe przeszkody, do tego holując za sobą ładunek wybuchowy. (Dla jasności, nie znano wtedy jeszcze C4, więc mowa o kilkusetkilogramowym balaście).
Drugi był doświadczonym, i według wielu utalentowanym inżynierem, a co najważniejsze twórcą "Mignatty" (Pijawki) czyli tak zwanej ludzkiej torpedy - która wydawała się wymarzonym narzędziem do misji Paolucciego.
Cała wyprawa zakończyła się powodzeniem - przynajmniej w sense formalnym - po 7 godzinach zmagania się z rozmaitymi przeszkodami i zmiennymi prądami morskimi, jeden z dwóch ładunków został umocowany na kadłubie olbrzymiego pancernika, a komandosi zostali wyłowieni przez jego załogę - tylko po to, by na własnej skórze przekonać się co znaczy wyrażenia "mieć zły dzień". Okręt poszedł na dno, wciągając za sobą pod wodę 400 marynarzy nieproklamowanego wtedy jeszcze państwa południowych słowian (głównie Chorwatów) - dzień wcześniej Karol I, panujący cesarz w ramach przygotowań do podpisania rozejmu z krajami ententy darował trzon swej floty pancernej na Adriatyku państwu Serbów, Chorwatów i Słoweńców.
A Wy? Też mieliście zły dzień? Miłego poniedziałku ;-)

Spisane z notatek urlopowych powstałych na plaży w Jastrzębiej Górze dnia 24 sierpnia 2010

Od Po piwie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz